Nieduży, ale w koronie. Czupel – najwyższy szczyt Beskidu Małego.

wpis w: Beskid Mały, małopolska, Polska | 0

 

Mamy w swoim dorobku kilka zdobytych szczytów, należących do Korony Gór Polski, ale dziś na naszym celowniku znalazł się Czupel. Jego 930m n.p.m (lub 933) nie robi wrażenia, ale Czupel to najwyższy szczyt Beskidu Małego, co sprawia, że zajmuje zaszczytne miejsce we wcześniej wspomnianej Koronie.

Zamierzaliśmy zdobyć go, wychodząc z Międzybrodzia Bialskiego jednak pogoda pokrzyżowała nam te plany i tak zaczęliśmy naszą wędrówkę z Przełęczy Przegibek. Na ambitniejsze przejścia przyjdzie jeszcze czas, niemniej jednak, z wycieczki wróciliśmy zadowoleni, ale żebyście mogli się o tym przekonać zapraszamy do dalszej lektury 😊

 

 

Był chwilowy moment zwątpienia, że może lepiej było zostać w domu. Całą drogę padał deszcz, niezbyt to zachęca do pieszych wędrówek. Musieliśmy być jednak bardzo spragnieni tych gór, bo mimo to zdecydowaliśmy się nie rezygnować z naszych planów. Będąc już w Międzybrodziu spojrzeliśmy na mapę i stwierdziliśmy zgodnie, że skracamy trasę. Czasem trzeba umieć odpuścić.

Szczelnie pozapinaliśmy kurtki, włożyliśmy stuptuty i w drogę! Na całe szczęście na przełęczy przestało padać, ale za to na szlaku – ślizgawka!

 

 

Prawdę mówiąc, w ogóle nie spodziewaliśmy się turystów na szlaku. Wisielcza pogoda – komu by się chciało? Jak się okazało nie tylko my byliśmy nieustraszeni 😉 Choć może nie powinno nas to dziwić, bo droga z przełęczy do Schroniska na Magurce Wilkowickiej nie jest wymagająca. Ot, przyjemny spacer.

Do schroniska dotarliśmy po niecałej godzinie. Z zewnątrz nie zachwyca. Nie jest to duża, drewniana chata, do których zwykle jesteśmy przyzwyczajeni. Za to w środku czekało na nas miłe zaskoczenie. Przytulna sala jadalniana z wydzieloną częścią, bardziej widokową.

 

 

Z przyjemnością usiedliśmy w środku, by na chwilę się zagrzać gorącą herbatą. Kiedy na zewnątrz chłód i przenikliwie wiejący wiatr smakuje ona pięć razy bardziej. W takich okolicznościach wcale nie paliło nam się do wyjścia, ale to nie był jakiś tam zwykły szczyt do zdobycia. To był Czupel! Najwyższy szczyt Beskidu Małego. Czy ty byś zrezygnował? No właśnie😉

Na Czupel ze schroniska droga już niedaleka. Szlak poprowadzony jest łagodnym grzbietem, gdzie po drodze mijamy ruiny schroniska „Widok na Tatry”. Jego fundamenty można zobaczyć na polanie, którą mamy po prawej stronie, idąc w kierunku Czupla. Sam szczyt widoczny jest już po wyjściu z lasu.

 

 

W końcu zdobywamy najwyższy szczyt Beskidu Małego. Sam masyw Czupla jest po części zalesiony, więc nie spodziewajmy się zapierających dech w piersiach widoków. My sami nie zobaczyliśmy nic więcej poza zamglonymi szczytami Gaika, Groniczka i Chrobaczej Łąki, znajdujących się na północ od naszego miejsca.

 

 

Droga powrotna wiedzie tym samym szlakiem, ale zerkając na mapę zauważyliśmy, że odbijając lekko na czarny szlak powinniśmy natrafić na Wietrzną Dziurę. Czemu nie?- pomyśleliśmy. Może to coś wartego zobaczenia?

Jak się okazało chyba warto. Nie było to wielkie „wow”, ale zawsze to dodatkowa atrakcja 😉. Jaskinia jest dość głęboka i duża, ale nie leży zaraz przy szlaku. My trafiliśmy na nią tylko i wyłącznie dzięki śladom na śniegu.

 

 

Na koniec naszej wędrówki jeszcze raz wstąpiliśmy do schroniska, a potem już szybciutko, bo z górki, do samochodu.

Po przejściu tej trasy zgodnie stwierdziliśmy, że jest to wymarzone miejsce dla biegaczy i biegaczy narciarskich. Nic dziwnego, w końcu sama arcyksiężna Maria Teresa Habsburg jeździła na biegówkach po tych terenach.

 

A wy zdobywacie Koronę Gór Polski i macie już Czupel na swojej liście? Dajcie znać!

Do zobaczenia na szlaku!

K&K