Gorc Troszacki to szczyt znajdujący się – a jakże –  w Gorcach. Wznosi się na wysokość 1235 m n.p.m., położony jest w Gorczańskim Parku Narodowym i roztacza się z niego fantastyczny widok na Tatry. Choćby z powodu tego ostatniego jest to miejsce, które warto odwiedzić.

W Gorce wybraliśmy się niedługo przed zamknięciem nas w domach z powodu szalejącej pandemii. Czuliśmy chyba w kościach, że za niedługo zostaniemy pozbawieni wszelakich wyjazdów, więc widząc, że pogoda zapowiada się wyśmienicie zdecydowaliśmy zrobić sobie wycieczkę. Wybraliśmy Gorce, których długo nie odwiedzaliśmy i za którymi się trochę stęskniliśmy. Chcąc uniknąć tych bardziej popularnych i znanych przez nas szlaków postanowiliśmy poznać nowe tereny. Padło na Gorc Troszacki 🙂

Praktyczne informacje

W miejsce, gdzie zaczyna się szlak można dostać się samochodem lub busem relacji Kraków – Szczawnica lub Kraków – Krościenko nad Dunajcem. Należy zatrzymać się na przystanku „Lubomierz Przysłop”. Jeśli chcesz tam dotrzeć samochodem to tuż obok przystanku jest dość sporo miejsca na pozostawienie kilku pojazdów.
Na mapie zaznaczyliśmy koniec trasy w Rzekach, Trysiówce. Zauważcie, że aby zrobić zamkniętą pętlę nie trzeba robić tzw. kolanka. Zamiast iść Trysiówki szlakiem, to w miejscu gdzie znajduje się kemping należy wejść w uliczkę miedzy domami. Doprowadzi nas ona do miejsca początkowego.

Trasa należy do tych lekkich i przyjemnych. Powinna zająć 4 godziny, dzięki temu jest czas na chwilę błogiego lenistwa na jednej z polan, które mija się na szlaku.

Rzeki – Polana Podskały

Szlak od razu każe nam iść ostro pod górę. Po około 25 minutach powinniśmy dotrzeć do pierwszej z polan, czyli Pod Jaworzynką. Znajdziecie tam ławeczkę z przepięknym widokiem na Mogielicę oraz inne szczyty Beskidu Wyspowego. Kolejne pół godziny prowadzą przez las, ale tu już jest dość łagodnie. Natomiast, kiedy opuścimy zalesione obszary naszym oczom ukaże się idylliczny krajobraz. Dość sporych rozmiarów Polana Podskały aż sama się prosi, aby się na niej położyć i popatrzeć w niebo. Doskonałe miejsce na błogie lenistwo. Jedyny szczyt jaki stąd ujrzymy to Gorc, na samej polanie znajduje się kilka bacówek. W marcu i kwietniu jest szansa zobaczyć nawet krokusy.

Polana Podskały – Gorc Troszacki

Mijając polankę znów wchodzimy do lasu. Ponownie trzeba się trochę powspinać pod górę, ale możemy uznać, że szlak jest lekki do przejścia. Ten fragment ścieżki minął nam bardzo szybko, więc ciężko powiedzieć ile zajęła ostatnia prosta na szczyt. Najważniejsze jest jednak to, że wychodząc spośród drzew zostajesz bombardowany bajecznymi widokami.
Tę wycieczkę zaplanował nam Krystian, a kiedy to robi oddaję mu wolną rękę, toteż nie dopytywałam się o szczegóły – wiedziałam tylko, że jedziemy w Gorce, aby zdobyć Gorc Troszacki. Dlatego wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy zobaczyłam Tatry! Totalnie się nie spodziewałam tak fantastycznego widoku. To było chyba najmilsze zaskoczenie tego roku 😉 Tatry wydają się być na wyciągnięcie ręki. Na szczycie panował cudowny, zimowy krajobraz, choć odbijające się światło od śniegu nieco utrudniało nam podziwianie krajobrazu.

Po nasyceniu się tym, co nas otacza skierowaliśmy się dalej w stronę Kudłonia i Pustaka (nie zaznaczyliśmy tego na mapie). Jeśli macie ochotę na więcej widoków to zachęcamy Was do tego, aby przeznaczyć dodatkową godzinę na te dwa szczyty.

Gorc Troszacki – Rzeki, Trusiówka  

Ten odcinek oznakowany jest kolorem zielonym, którym idąc przez długi czas mamy przed oczami Tatry. Kiedy wracaliśmy towarzyszyło nam już zachodzące słońce, które pęknie ocieplało krajobraz. Mijaliśmy też sporo osób, które szły w przeciwną stronę. Sądzimy, że tytułowy szczyt jest dość popularnym miejscem do oglądania zachodów słońca.
Po wejściu w las droga nam się już nieco dłużyła, zwłaszcza, że słońce było coraz niżej i robiło się przez to chłodniej. Wchodząc na szlak niebieski wchodzimy jednocześnie do Doliny Kamienickiego Potoku. Po drodze miniemy dość sporą ilość ławeczek, gdzie można przycupnąć. Większa część tego odcinka jest asfaltowa, dlatego chętnie odwiedzają ją rodziny, wożące swoje pociechy w wózku. Ostatnim ciekawym punktem na mapie jest Papieżówka.

Papieżówka w Dolinie Kamienickiego Potoku
Papieżówka to szałas, gdzie w sierpniu 1976 roku mieszkał Karol Wojtyła. Wybrał to miejsce, ponieważ znajdowało się z dala od zgiełku. Zależało mu na odosobnieniu, ponieważ odbywał wówczas dni skupienia. W środku szałasu znajdowała się tylko prycza wykonana z gałęzi, drewniany stolik i pniak, który służył za krzesło. Co ciekawe, podczas dwutygodniowego pobytu w tym miejscu nikt go nie rozpoznał.

Podsumowanie

Zaproponowana przez nas wycieczka zadowoli wytrawnego górołaza jak i osoby, które rzadziej chodzą po górach. Bajeczne widoki i niewymagająca trasa to dwa powody, dla których warto zrobić sobie taki wypad. Szlak ten podczas ładnej pogody tylko zyskuje na atrakcyjności. Polecamy także odwiedzić to miejsce w kwietniu, by móc pozachwycać się krokusami.

Drogi Czytelniku!
Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Jeżeli uważasz, że ten post lub (po prostu) nasz blog mógłby pomóc Twojemu znajomemu lub komuś z rodziny w górskich wędrówkach to śmiało możesz go polecić. Dziękujemy! 🙂

Tekst: Karina
Zdjęcia: Krystian i Karina