Równica z Ustronia będzie doskonałym kierunkiem dla osób, które chciałyby zacząć górskie wędrówki zimą, ale również dla wszystkich zabieganych czy rodzin z dziećmi. Krótko mówiąc – to idealny pomysł na wycieczkę dla każdego. Zapraszamy na krótką fotorelację.

Równica z Ustronia – praktyczne informacje



Równica z Ustronia tylko początkowo może zmęczyć, poza tym jest to trasa lekka i przyjemna. Opisana przez nas wycieczka kończy swój bieg w Brennej. Cała trasa ma niecałe 13 kilometrów i w sprzyjających warunkach powinna zająć nie więcej niż 4,5 godziny. W okresie zimowym pamiętajcie, że w śniegu idzie się ciężej i dłużej, dlatego zawsze należy pamiętać o tym, że wycieczka może się wydłużyć (czasem nawet dwa razy!).

Ustroń

Wycieczkę na Równicę warto rozpocząć z Ustronia z kilku powodów. Przede wszystkim, możemy stanąć na jednym z końców Głównego Szlaku Beskidzkiego. Bardzo istotny z punktu widzenia wytrawnego łazika, ponieważ jest najdłuższy w naszych Beskidach, a jego przejście stanowi nierzadko ukoronowanie turystycznych aspiracji. Ponadto zmierzając ku niemu przechodzimy przez centrum Ustronia, które jest miłe dla oka – schludne i zadbane.
Aby tam dotrzeć najlepiej odbić w Nierodzimiu na centrum Ustronia, miniemy wówczas kilka interesujących punktów, które wiele mówią o historii uzdrowiska. Bardzo ważnym obiektem jest kuźnia, z datą jej powołania – 1772 rok. Hutnictwo przyczyniło się do szybkiego rozwoju tego miasta.

Pobierz 18-dniowy plan wędrówki po Głównym Szlaku Beskidzkim

Jak Ustroń stał się miejscowością uzdrowiskową?
W XVIII wieku odkryto w Ustroniu pokłady rudy żelaza, dlatego też uruchomiono tam wspomnianą kuźnię. Pracownicy kuźni zauważyli, że woda ogrzewana żużlem wielkopiecowym, który nazywany był gierzynami, przynosi kojące dla zdrowia rezultaty. Przede wszystkim łagodził bóle reumatyczne. W niedługim czasie kąpiele w wodzie podgrzewanej gierzynami stały się płatne, a pierwszy dom zdrojowy powstał tu w 1804 roku.

Po przejechaniu przez tory po lewej stronie, niczym z tolkienowskich baśni, stoi dumny Dąb Sobieskiego. Jak podają przekazy, zasadzony na pamiątkę przemarszu wojsk króla Jana III Sobieskiego, podążającego tą drogą na Wiedeń w 1683 r. Nieco dalej po lewej mijamy charakterystyczny pomnik ze śmigłem samolotowym. Wspomina on lokalnego bohatera Jana Cholewę, zasłużonego lotnika walczącego podczas II Wojny Światowej. Będąc w ścisłym centrum Ustronia, tuż przed rondem Miast Partnerskich (osobliwa nazwa :P), rzuca się w oczy Stara Chałupa, jakże wyjątkowa, bo pochodzi ponoć z II poł. XVIII w. a obecnie mieści się tam muzeum. W centrum uzdrowiska skręcamy w lewo na Zawodzie, stricte uzdrowiskową część miasta. Po chwili docieramy do stacji kolejowej Ustroń Zdrój, gdzie niepozornie, jakby lekko schowany, jest znak – czerwona kropka na białym tle, początek i koniec owianego legendą GSB.

Ustroń – Równica

Podążając za czerwonymi znakami najpierw przekraczamy Wisłę – Królową Polskich rzek. Dalej odbijamy w lewo, pod górę wzdłuż potoku Gościeradowiec. Po niedługim czasie zaczyna się szlak przyrodniczy. Alternatywa dla GSB, który biegnie ulicami i chodnikiem. Oba łączą się tuż przed wejściem do lasu. Szlak przyrodniczy jest ciekawy o tyle, że pozwala doprowadzi nas do źródeł żelazistych, a idąc w bezpośrednim sąsiedztwie potoku ominiemy ulicę. Po 15 minutach docieramy na skraj lasu, gdzie asfalt przechodzi w drogę szutrową. Łagodnie nabieramy wysokości i niebawem, po prawej, pojawia się głęboki wąwóz. Podejście momentami może być kłopotliwe – latem kamienie, zimą oblodzenie, lecz nie powinien nastręczać szczególnych trudności. Wytchnienie łapiemy na wypłaszczeniu, gdzie znajduje się Kamień Ewangelików.

Kamień Ewangelików
Pamiątka prześladowań ludności tego wyznania. Chcąc odprawiać nabożeństwa musieli kryć się głęboko w lasach i pod osłoną drzew, z dala od wścibskich oczu mogli się modlić. Orzeźwiające źródło ugasi pragnienie, a chłodna woda pozwoli nabrać sił.

Chwila zadumy i ruszamy dalej. Po 15 minutach wychodzimy z lasu i czar ciszy pryska jak bańka mydlana. Drewniany gościniec – niegdyś popularne schronisko nadal przyciąga rzesze ludzi spragnionych ciekawych widoków a ceniących wygodę. Spod szczytu Równicy rozpościera się rozległa panorama na Pasmo Czantorii i Stożka, a nawet na Beskid Śląsko-Morawski.

Przeczytaj wpis „Czantoria Wielka i Soszów w jeden dzień”

Równica – Orłowa

Tu opuszczamy drogę znakowaną na czerwono i idziemy za żółtymi znakami. Naszym celem staje się wierzchołek Równicy 884 m n.p.m., nie robi piorunującego wrażenia jednak nie sposób przejść trawersem 😉 . Mijamy z lewej Dwór Skibówki i ponownie wchodzimy w las na wyraźną ścieżkę, którą bez problemu wejdziemy na szczyt. Na wierzchołku opuszczamy żółty szlak i musimy odbić w prawo – na południe w celu dojścia do szlaku niebieskiego. Tym kolorem znakowana jest dalsza część trasy. Bardzo przyjemna, nieforsowna droga. Biały puch urozmaica nam widok, a brak liści na drzewach pozwala spojrzeć w dal.

Po lewej, patrzymy na zachód, mamy pasmo Klimczoka, Szyndzielni oraz Błatniej, zaraz potem odsłania się Skrzyczne. Natomiast od zachodu towarzyszy nam w dalszym ciągu Czantoria Wielka. I tak niespiesznie, napawając się zimową aurą, idziemy przez Beskidek na Orłową. Fantastyczna polanka i wspaniały krajobraz nie pozwalają iść bez chwili przerwy.
Z Orłowej znakomicie widać przebieg naszej trasy. Patrząc w kierunku północnym widać Równicę, a na jej zachodnim stoku wyłania się zza drzew drewniany i stylowy Dwór Skibówki. Nieco bliżej nas widzimy wzniesienie Beskidek.
Jednak czas nagli. Schodzimy do Brennej – Leśnicy. Z Orłowej najlepiej podążać żółtym szlakiem. Zejście jest spokojne, miejscami jednak należy zachować czujność, bo z leśnej wyraźnej drogi należy odbić w wąską ścieżkę.

Podsumowanie

Cała wycieczka bardzo mile zaskoczyła nas z dwóch względów. Pierwszym było to, że z szczytu oraz jego zboczy rozpościerają się porywające krajobrazy, szczególnie zimą. Drugim powodem był urokliwy szlak między tytułowym szczytem a Orłową. Jesteśmy przekonani, że każdemu by się spodobał i z całego serca polecamy obrać taki wariant trasy 🙂 .

Do zobaczenia na szlaku!
Krystian



Drogi Czytelniku!
Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Jeżeli uważasz, że ten post lub (po prostu) nasz blog mógłby pomóc Twojemu znajomemu lub komuś z rodziny w górskich wędrówkach to śmiało możesz go polecić. Dziękujemy! 🙂

Tekst: Krystian
Zdjęcia: Karina