Świnica położona jest na granicy polsko-słowackiej w Tatrach Wysokich. Pomimo tego, że szlak na nią nie należy do najłatwiejszych to jest jednym z najpopularniejszych szczytów. Jej najwyższy wierzchołek wznosi się na wysokość 2301 m n.p.m. i jest znakomitym punktem widokowym.

Na Świnicę z Hali Gąsienicowej wybraliśmy się w połowie września. Zdecydowaliśmy się akurat na ten szczyt, ponieważ zapowiadały się wspaniałe warunki. Tak też było. Pogoda nam dopisywała od samego rana, a suchy szlak pozwolił nam bez problemów zdobyć Świnicę. Krajobrazy jakie roztaczają się z tego szczytu są niesamowite i sprawiają, że serce bije szybciej. Nie pozostaje nic innego jak zaprosić na fotorelację 🙂 .

Praktyczne informacje

  • Trasa jest wymagająca. Może potrwać ok. 10h, a suma podejść to aż 1600 m.
  • Parkingi położone najbliżej Kuźnic kosztują od 20 do 30zł za dobę.
  • Wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego jest płatne. Aktualny cennik znajdziecie TUTAJ.
  • Na opisanej trasie znajduje się Schronisko PTTK Murowaniec, gdzie można płacić kartą. Toalety są płatne, ale po zabraniu biletu można wykorzystać wydane 2zł w bufecie 😄 .
  • Na podejściu na Świnicę znajdują się łańcuchy. O stopniu trudności piszemy w dalszej części tekstu 🙂 .

Kuźnice – Hala Gąsienicowa

Samochód zostawiliśmy na prywatnym parkingu znajdującym się jak najbliżej Kuźnic. Przed wjazdem na tego typu miejsca postojowe zapytajcie o cenę, bo można zapłacić nawet 30zł! Trasa na Świnicę nie miała być na tyle długa, żeby podjeżdżać do Kuźnic busem, więc ten fragment przeszliśmy pieszo i zajęło nam to ok. 20 minut.

Przed wejściem do Parku Narodowego powitał nas stojak z płynem do dezynfekcji, choć ten bardziej by się przydał przed łańcuchami na Świnicę 😅, zapłaciliśmy za wstęp i ruszyliśmy przed siebie. Żółty szlak na Halę Gąsienicową jest w dużej mierze dość łagodny. Po niedługim czasie wyszliśmy z lasu, a naszym oczom ukazała się urocza polana w Dolinie Jaworzynki, pięknie skąpana w porannych promieniach Słońca. Po przejściu doliny czekało na nas dość strome podejście na Przełęcz między Kopami, ale stosunkowo szybko się z nim uporaliśmy. Z Przełęczy rozpościera się widok na Beskidy, ale też Gubałówkę i Giewont. Droga do schroniska upłynęła nam już na przyjemnym marszu z widokiem na Kościelec, a chwilę później pojawił się przed nami najpopularniejszy obrazek w Tatrach. Aby oszczędzić Wam znowu tego widoku to takiego zdjęcia nie zrobiliśmy 😉.

Hala Gąsienicowa – Świnicka Przełęcz

Przy schronisku zrobiliśmy sobie niedługą przerwę, gdzie powoli zaczynało się robić dosyć tłoczno. Na szczęście większość turystów kończyło swoją wycieczkę właśnie na Murowańcu, więc kiedy poszliśmy w stronę Świnickiej Przełęczy mało kogo mijaliśmy na swojej drodze.

Czy wiesz, że...
Zielony Staw Gąsienicowy zawdzięcza swój kolor obecnością niewielkiej ilości planktonu. Niegdyś nazywany był również suczym stawem. Prawdopodobnie została w niej utopiona suka, która zagryzała wypasane przez górali owce.

Szlak od schroniska aż do Zielonego Stawu Gąsienicowego to spacer po kamiennej ścieżce pośród kosodrzewiny. Dopiero za stawem robi się bardziej stromo. Powiedzielibyśmy, że na tym odcinku nie ma większych trudności, ale akurat tego dnia doszło w tym miejscu do śmiertelnego wypadku… To wydarzenie sprawiło, że mamy do gór jeszcze większy respekt. W Tatrach należy być cały czas skupionym i mieć oczy dookoła głowy, chwila nieuwagi może skończyć się naprawdę tragicznie.

View this post on Instagram

Wyszliśmy na Świnicką Przełęcz i po chwili usłyszeliśmy nadlatujący helikopter. Wszyscy stanęliśmy na skraju przełęczy i ze zgrozą zobaczyliśmy, że leci w naszą stronę… Dopiero będąc na szczycie Świnicy dowiedzieliśmy się, że był to wypadek śmiertelny. To była kwestia 15 minut. To mógł być Krystian, ja, to my mogliśmy wzywać ratunek. Chyba każdy kto tam był wtedy o tym pomyślał. Myśl, że parę chwil przed wypadkiem mogliśmy mijać tę osobę i mówić jej "cześć" sprawiła nam nieopisany smutek. Chodzimy w góry, żeby doznać tam tych pięknych i pozytywnych chwil i niektórzy zostają tam już na zawsze… ••• Życzymy nam i Wam, aby każdy wyjazd w góry kończył się szczęśliwym powrotem do domu z wielkim uśmiechem na twarzy. 🖤 . . . #tatry #tatrywysokie #tatrypolskie

A post shared by  RAZEM W GÓRACH (@razemwgorach) on

Świnicka Przełęcz – Świnica

Świnicka przełęcz to idealne miejsce na kolejny przystanek, później dogodnym miejscem na odpoczynek będzie dopiero Świnica. Z przełęczy rozpościerają się wyśmienite krajobrazy na Tatry Zachodnie, tatrzańskie szczyty po stronie słowackiej oraz Tatry Niżne.

Początkowo na Świnicę prowadzą zakosy i dzięki temu nie czuje się zdobywanej wysokości. Po dotarciu do Żlebu Blatona zaczyna się najbardziej wymagający odcinek całej trasy. Żleb Blatona uznawany jest za najtrudniejszy fragment szlaku na Świnicę. Dlaczego? Z reguły jest on mokry, przez co łatwo się poślizgnąć. Ponadto kończy się stromym urwiskiem, więc takie poślizgnięcie się grozi upadkiem na kilkaset metrów w dół. Nam wówczas nie przysporzył wielu trudności, ponieważ było sucho. Osobiście największym problemem były tzw. Wrótka. Znajdują się one zaraz za Żlebem Blatona i trzeba wówczas przejść przez skalne wcięcie. Obracając się za siebie widać tylko przepaść, nie ma tam również za bardzo miejsca, gdzie można by zahaczyć się nogą i znaleźć tym samym stabilność. Za Wrótkami jeszcze kilkukrotnie będzie trzeba skorzystać z łańcuchów, a miejscami jest dosyć wąsko, więc trzeba ostrożnie stawiać kroki. Po niedługim czasie stajemy na szczycie Świnicy 😀.

Zdjęcia z miejsc, gdzie znajdują się łańcuchy znajdziecie na stronie natatry.pl. Są miejsca, w których niekoniecznie dobrze jest robić zdjęcia, woleliśmy skupić się wtedy na bezpiecznym dotarciu na szczyt.

Świnica – kto powinien zrezygnować z tego szczytu?

Jeśli nie czujesz się pewnie w miejscach o dużej ekspozycji terenu, nie wiesz jak dobrze i umiejętnie korzystać z łańcuchów lub nie miałeś jeszcze styczności z wyższymi górami to Świnica nie jest dla Ciebie. Mijaliśmy kilka osób przy podejściu na Świnicę, którym łańcuchy, zamiast ułatwiać, utrudniały zejście ze szczytu. Momentalnie robił się zator, już nie wspominając o tym, że na szlaku było wąsko, a za naszymi plecami było urwisko. Rozważnie dobierajmy trasy 🙂. Lepiej swoją przygodę z Tatrami zacząć od Tatr Zachodnich.

Świnica – Liliowe – Hala Gąsienicowa

Powrót ze szczytu do Świnickiej Przełęczy biegnie tą samą trasą. Kolejnym punktem na mapie jest Przełęcz Liliowe, do której wiedzie bardzo przyjemna ścieżka. Poprowadzona jest granią, a po drodze mija się takie szczyty jak Pośrednia i Skrajna Turnia. Za tym ostatnim rozpościera się kapitalny krajobraz. Popołudniowe Słońce nie było już tak ostre, więc światło ciepło otulało swoją barwą Giewont i Kasprowy Wierch. Po około 20 minutach zameldowaliśmy się na granicy Tatr Wysokich i Zachodnich. Nie potrafiliśmy się oprzeć temu urokliwemu obrazkowi, więc usiedliśmy na trawie z widokiem na Beskid i Halę Gąsienicową. W takich chwilach w ogóle nie chce się wracać w doliny.
Czas jednak naglił i z lekkim ociąganiem się skierowaliśmy się w kierunku Murowańca. Zejście zielonym szlakiem jest bardzo łagodne i nie obciąża kolan. Hala Gąsienicowa przy zachodzącym świetle wygląda jak z bajki i o tej porze dnia podoba nam się dużo bardziej.

Murowaniec – Kuźnice

Aby urozmaicić sobie nieco tę wycieczkę to do Kuźnic postanowiliśmy zejść niebieskim szlakiem. To był strzał w dziesiątkę, ponieważ przez duży odcinek tej ścieżki ma się przed sobą widok na Śpiącego Rycerza oraz Beskidy. Do samego końca można nacieszyć oczy wspaniałym krajobrazem, który mamy w głowie do dziś.

Świnica z Hali Gąsienicowej – podsumowanie

Świnica z Hali Gąsienicowej to doskonały pomysł na całodniową wycieczkę w Tatrach. Niesamowite krajobrazy będą przed Wami przez większość trasy, a wyjście na szczyt na pewno da mnóstwo satysfakcji. Oczywiście – będziemy powtarzać to do znudzenia – pamiętajcie, aby z rozwagą podchodzić do wyboru tras. O ile cała opisana wycieczka nie jest szalenie trudna, tak samo podejście na Świnicę już takie jest. Oto jak nasi obserwatorzy na Instagramie ją ocenili:

@no_direction.home – „Prawdziwa Królowa Tatr – czuć majestat tej góry podczas wejścia. Widoki ze szczytu wspaniałe, wrażenia że wspinaczki wręcz mistyczne. Żal mi było schodzić. Jeśli chodzi o trudność – szlak dość wymagający, ale to właśnie tygryski lubią najbardziej.😀”
@izabelaras – „Byłam dwa lata temu. Fakt, potrafi zauroczyć a widoki są obłędne. Jednak jest to góra moim zdaniem niebezpieczna. Przy podejściu są miejsca w których trzeba być na maksa uważnym. Dla wielu wydaje się łatwa, a ja mam do niej jakiś taki szczególny respekt i nie potrafię ją łatwą nazwać :)”
@zmapawreku – „tym roku udało nam się zdobyć Świnicę, według nas szlak do najłatwiejszych nie należy i są momenty gdzie trzeba być uważnym. Ale fakt widoki na szczycie piękne 😍”

Do zobaczenia na szlaku!

Drogi Czytelniku!
Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Jeżeli uważasz, że ten post lub (po prostu) nasz blog mógłby pomóc Twojemu znajomemu lub komuś z rodziny w górskich wędrówkach to śmiało możesz go polecić. Dziękujemy! 🙂

Tekst: Karina
Zdjęcia: Karina i Krystian