Stożek Wielki to szczyt położony w Beskidzie Śląskim, znajdujący się w Paśmie Czantorii. Jego nazwa wzięła się od jego charakterystycznego wyglądu – oglądając go od północnej strony szczyt ma formę stożka. Przez jego grzbiet przechodzi Główny Szlak Beskidzki, a na zboczach znajduje się jedno z najstarszych schronisk w Polce, do którego prowadzą liczne drogi.

Zatem który szlak na Stożek wybrać? Spieszymy z pomocą. Szlaków prowadzących na Stożek jest kilka, dlatego zrobiliśmy krótką charakterystykę paru z nich, aby pomóc Wam w wyborze tej właściwej, adekwatnej do waszej kondycji i nastroju. Tym samym chcieliśmy Was zachęcić do odwiedzenia pierwszego polskiego schroniska jakie wybudowano w Beskidzie Śląskim. Jest to, bez wątpienia, jeden z najpopularniejszych schronisk, chętnie odwiedzanym również przez naszych sąsiadów z Czech.

Zielony szlak z Łabajowa

Najszybszym wariantem jest szlak zielony. Pokrywa się on z drogą asfaltową przez Łabajów, ale dla zmotoryzowanych to duże udogodnienie, bo można podjechać samochodem w górę doliny, gdzie jest przygotowanych kilka parkingów. Ponadto, przechodzi on obok stacji PKP dzięki czemu mamy dogodną opcję przyjazdu czy powrotu. Dodatkową atrakcją jest możliwość przejścia pod wiaduktem kolejowym.

Wiadukt z lat 20-tych
Wiadukt przecina dolinę zaraz u jej wejścia. Konstrukcja powstała w 1933 roku i udostępniła połączenie kolejowe dla Wisły. Dzięki temu okolica otworzyła swe podwoje szeroko, ułatwiając turystom i wczasowiczom dotarcie w głąb Beskidu. Budowla oglądana z dołu, robi niesamowite wrażenie. Ciekawostką jest echo. Aby je usłyszeć musimy stanąć przodem do filaru i krzyknąć. Dźwięk będzie się odbijał od filaru naprzeciwko tworząc pogłos, jakbyśmy byli w tunelu

Po drodze miniemy jeszcze skocznię narciarską, która lata świetności ma już niestety za sobą. W warto wspomnieć, że na jej rozbiegu stawali Stanisław Marusarz, Bronisław Czech czy Leć Adam, Leć, Małysz. Dziś wygląda raczej jak nieczynny stok narciarski. Gdy skończy się asfalt, rozpoczynamy lekkie podejście. Przez dość długi odcinek będziemy szli drogą utwardzoną ażurowymi płytami. Gdy miniemy ostatnie domy z czasem droga przechodzi w szuter i zacznie się coraz bardziej piąć w górę. Tu ostrzegamy, że o ile podejście jest najkrótsze i wiedzie drogą dojazdową do schroniska, to z pewnością nas zmęczy, ze względu na dość duże nachylenie. Może to nastręczyć nie lada trudności zimą, kiedy szlak pokryty jest mocno ubitym śniegiem bądź lodem. Sami doświadczyliśmy tego w tym roku, jednak wtedy byliśmy zaopatrzeni w raczki.

Przejście tą doliną przywodzi mi na myśl Worohtę, dlaczego? Ze względu na wiadukt kolejowy czy właśnie nieczynną skocznię. Może to nieco naciągane ale cóż, dałem się ponieść magii miejsca.

Podsumowanie:

  • Szlak zielony, od stacji PKP do schroniska mierzy 5,3 km – podjeżdżając do końca asfaltowej drogi, niecałe 2,5 km, ale za to prawie 400 m podejścia.
  • Asfaltowy odcinek możemy pokonać samochodem – parkingów jest kilka i na pewno gdzieś zaparkujemy.

Niebieski szlak z Wisły Głębce

Szlak niebieski polecamy osobom, które chcą się przejść nieco dłuższą drogą. Start proponujemy przy stacji PKP, gdzie możemy dojechać pociągiem lub zaparkować samochód. Parking nie jest duży, dlatego w pogodne weekendy może być tu ciasno. Sama trasa początkowo asfaltowa, później przechodzi w ażur. Miejscami mijamy wyżej położone domy, które kończą się tuż przed Przełęczą Łączęcko – polszczyzna taka piękna.

Z samej przełęczy rozpościera się wspaniała panorama na południowy – wschód: Worek Raczański z wyraźną Wielką Raczą, Gniazdo Lipowskiego Wierchu i Rysianki, Romankę, Pilsko i Babią Górą wystającą zza Baraniej Góry. Z przełęczy szlak wiedzie stokówką, gdzie po chwili marszu wchodzimy w las. Jest on stosunkowo rzadki, więc między drzewami można dostrzec świetnie wyeksponowane schronisko. Trawersujemy grzbiet Kiczor i Kyrkawicy. Im jesteśmy wyżej tym widoczność ulega poprawie i odsłania się cała grań pasma Baraniej Góry i Skrzycznego oraz Równicę i Czantorię. Tu ponownie nasuwa się pewna analogia, ponieważ przełęcz między Baranią Górą a Magurką Wiślańską (przeł. Nad Roztocznym) przypomina nieco siodło pod Tarnicą… Owszem, może to niektórych rozbawić, ale tak autor uważa… Jednak ciekawa perspektywa, bo kończąc i zaczynając GSB, widzimy podobny kształt, na obu końcach sztandarowego szlaku beskidzkiego. Przerzedzony las towarzyszy nam do grzbietu i im bliżej schroniska tym widoczność coraz lepsza. Docierając do czerwonego szlaku, biegnącego granią, pozostawiamy niebieski, ponieważ nim przeszlibyśmy na czeską stronę.

Podsumowanie:

  • Niebieski szlak jest dłuższy, bo od stacji PKP do schroniska liczy nieco ponad 7 km, pokonane przewyższenie na tym odcinku to 500 m. Nadrabia za to widokami i stosunkowo łagodnym podejściem, rozłożonym na całej jego długości.

Szlak czerwony z Przełęczy Kubalonka

Wiele osób pokonując ten odcinek zapewne myśli już o Równicy i Ustroniu, albo przeciwnie, pełni sił, mają przed sobą kilkanaście dni wędrówki na wschód. W tym przypadku naszym celem jest jednak Stożek. Kubalonka stanowi dobry punk wypadowy ze względu na dogodny dojazd. Znajdziemy tu parkingi i przystanek autobusowy. Możemy przygotować się do wycieczki posilając się w jednej z kilku znajdujących się tam restauracji. Pierwszy odcinek na rozgrzewkę – delikatny i nieforsowny.- przechodzimy z przełęczy na kolejną przełęcz, z Kubalonki na Łączęcko. Z tej drugiej zaczynamy podejście pod Kiczory i Kyrkawicę. Na tej ostatniej znajdziemy ciekawostkę geologiczną w postaci skalnych grzybów. Ten fragment szlaku wiedzie granią, ale też granicą polsko-czeską.

Podsumowanie

  • Generalnie, podejście czeka nas wchodząc na Kiczery, a później do samego schroniska idzie się dość przyjemnie.
  • Z Kubalonki do schroniska mamy niecałe 8 km i lekko ponad 400 m podejścia.

Szlak czerwony z Ustronia

Pasmo Czantorii i Stożka urzeka, nie tylko przemierzających GSB, ale także jednodniowych piechurów. W zasadzie, aby dostać się na grzbiet można skorzystać z kolejki linowej na Czantorię. Pozwala to zaoszczędzić czas i siły na dalszą wędrówkę. Na szczycie Czantorii stoi wieża widokowa i nieco niżej – punkt gastronomiczny. Wieża nie zawsze jest otwarta, a wejście na nią jest płatne dlatego jeśli to właśnie ona stanowi cel waszej wycieczki, upewnijcie się, co do jej statusu. Ze szczytu szlak kieruje nas na południe, zgodnie z czerwonymi znakami. Zejście jest lekko stromawe i kamieniste, a kończy się na przełęczy Beskidek, gdzie krzyżuje się z transgranicznym zielonym szlakiem. Z przełęczy zaczynamy zdobywać wysokość podchodząc na Soszów. Następnie dochodzimy do schroniska na Soszowie, spod którego roztacza się naprawdę ciekawy widok, a my mamy możliwość przerwy czy zjedzenia posiłku. Dalej już spokojnie dojdziemy na Cieślar ze świetnym punktem widokowym na wschód i południe oraz wartą uwagi agroturystykę – Cieślarówkę (tu mieliśmy nasz pierwszy punkt noclegowy podczas robienia GSB). Następnie czeka nas już krótkie i intensywne podejście pod sam Stożek.

Podsumowanie

  • Na ponad dziesięciokilometrowej trasie, licząc dystans od górnej stacji kolejki, suma podejść wynosi 600 m.
  • Z racji tego, że szlak przebiega grzbietem towarzyszą nam na całym odcinku fantastyczne widoki – przeważnie na wschód i południe.
  • Nie brakuje także miejsc, gdzie można zjeść i odpocząć, a w razie załamania pogody jest kilka wariantów, którymi możemy awaryjnie opuścić grzbiet i zejść w doliny.
Drogi Czytelniku!
Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad. Jeżeli uważasz, że ten post lub (po prostu) nasz blog mógłby pomóc Twojemu znajomemu lub komuś z rodziny w górskich wędrówkach to śmiało możesz go polecić. Dziękujemy! 🙂

Tekst: Krystian
Zdjęcia: Karina